Polityka zagraniczna. Uchodźcy a repatrianci

Czas kampanii parlamentarnej zdominował temat uchodźców. W imię poprawności politycznej kanclerz Niemiec Angela Merkel kilkanaście dni temu zachęcała wszystkich obcokrajowców do przyjazdu na stary kontynent. Po jej słowach fala, która zaczęła zalewać Europę była nie do opanowania. W związku z kryzysem został zwołany szczyt, na którym polski rząd zgodził się na przyjęcie łącznie siedem tysięcy obcokrajowców, których zdecydowana większość to muzułmanie.

Unia Europejska nawoływała do solidarności, aby każde państwo członkowskie przyjmowało przyjezdnych, zapominając o Polsce, która samodzielnie nosi ciężar emigrantów ze Wschodu (Ukraińców, Czeczenów).

Premier Ewa Kopacz całkowicie zapomniała o polskiej racji stanu. Z naszego kraju wyjechało ponad 2 mln obywateli ponieważ nie mogli żyć godnie w kraju, w którym się urodzili. Bez echa w mediach przeszedł również list otwarty skierowany do pani premier. Poruszona jest w nim sprawa Polaków, którzy chcą wrócić do Ojczyzny z terenów Ukrainy i Rosji. MSZ uważa, że sprowadzenie z rejonów Mariupola  byłoby podważeniem zdolności sprawowania władzy przez Ukrainę na wymienionych terenach.

Prawda jest niestety zupełnie inna:

Obecny rząd nie jest zainteresowany wydawaniem pieniędzy na sprowadzenie rodaków. Próbował nawet przesunąć pieniądze z rezerwy budżetowej przeznaczonej dla repatriantów na cele związane z syryjskimi uchodźcami.

W sejmie kolejnej kadencji jako poseł będę dbał o to, żeby polityka zagraniczna była odzwierciedleniem Polskich interesów. Zamiast przyjmować muzułmańskich emigrantów (3/4 są to mężczyźni w wieku poborowym) w pierwszej kolejności musimy sprowadzić Polaków z objętej wojną Ukrainy oraz repatriantów ze wschodu. To są nasi rodacy, którzy nie pogardzą naszym chlebem, dachem nad głową i będą wdzięczni za zorganizowanie im miejsc pracy.

Apel Polaków mieszkających w Mariupolu brzmiał dramatycznie, jednak z uwagi na małe zainteresowanie sprawą Polski zarówno rządzącej koalicji oraz mainstremowych mediach przeszedł bez wyraźnego odzewu:

My, Polacy z Mariupola, nie mamy wygórowanych wymagań, jesteśmy gotowi pracować społecznie za bezpieczny dach nad głową i sprzątać ulice w razie potrzeby na terenie naszej historycznej Ojczyzny.

Nie mogę pogodzić z takim podejściem obecnych władz do zaistniałego problemu, który jest wynikiem nieprzemyślanego działania władz potężniejszych gospodarczo krajów od naszego. Sprawy naszych rodaków powinny być rozpatrywane w pierwszej kolejności. Nasz kraj nie jest gotowy na przyjmowanie tysięcy emigrantów (dla poprawności nazywanych uchodźcami).

Mamy zobowiązania w stosunku do Polaków przebywających na emigracji oraz do repatriantów na kresach wschodnich.